IMPRESJE NADMORSKIE



J
est tak wielki i obojętnie ponadczasowy...

 

 

 

 

On tu będzie , zostanie na zawsze

Jak mesjasz stopy obmyje kamieni

Bez pytań o cel i odpowiedzi

Tylko kawałek duszy zabierze

Kryształowej i słonej w załamaniu promienia

Łączy

Życie jak eon zawarte w otoczonej bryłce

Bratem mi dziś w jasności

Zarannej i przedwieczornej

Siostrą mi w ochłodzie

Kołysząc żaglem w  szarości

Zaszumiały do końca w kipieli

Aleja sekund w wieczności

Rozpuszczona kroplą krwi w szmaragdzie

Jasnym, do cienia zwróconym

Niewzruszony mechanizm.

 

 

 

 

 

Kryształowa sfera

Wyznaczona precyzja granic

Morze oszalałe słońcem

Na powierzchni i w środku

 

 

 

 

 

 

Mlecz złotousty kusiciel

Miękko przywarł

Aksamitnym pocałunkiem ciała

Podniebny dywan przeprasza za

Zieloność pól przezroczystych

Marzeń o słońcu

Szmaragdowy płynny kryształ

Utonął cierpliwie tęczą pobudzony

Klepsydrzanym piaskiem

Policzony już czas.

Pierwsza gwiazda.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przeorany wiatrem bezkres

Na granicy piaskowej

Skarlałe przypomnienie bogactwa

Za plecami chłodu schowane

Chłoszcze gwiazdę co szarość wydłuża

Od linii do drugiego nieba.

 

W pochodzie niemocnym

Wzdłuż i wszerz i pod prąd

Ci co dobili do lepszego lądu

Szczęśliwsi bo dalej o cal od krzyża

 

Czas odmierzony innym rytmem

Przesypie się w klepsydrze dłoni

Z góry pomiędzy i w dół

I jeszcze światło na górze.

 

Grzmot przewalił się ponad myślą

Szybszy niż biały ptak

Nadleciał znad horyzontu

I znikł za kresem bajki niedopowiedzianej

O popękanej krainie zza lustra

 

 

 

 

 

Wiesław Matysik - Jarosławiec 05. 2007